Wygrałam kolejną walkę ze sobą! ;)

Jest wieczór, cicho i spokojnie… Lubię takie wieczorne podsumowania, składanie myśli w całość. Patrzę przez okno, widząc dzieciaczki sąsiadki. One są już takie duże. Dzieci tak szybko rosną. Pamiętam, jak nie tak dawno nosiłam tę małą na rękach, jak prowadziła mnie pokracznie do swojego pokoju pełnego figurek koników. Bardzo tej małej podoba się moja pasja… Teraz ma już 4, może ponad 4 latka. Jej brat idzie do komunii w tym roku. Jak ten czas szybko ucieka… Dzieci rosną, a my się starzejemy. Cóż, taka kolej rzeczy, aczkolwiek każdy czas ma swoje plusy i minusy.

Dzisiaj w zasadzie chciałam zapisać tutaj jedną ważną, ba, nawet bardzo ważną, a może nawet i zbawienną rzecz. WYGRAŁAM WALKĘ ZE SWOIMI MYŚLAMI!!! WYGRAŁAM WALKĘ Z MECHANIZMEM, KTÓRY SPRAWIA, ŻE MUSZĘ ŻYĆ W NAPIĘCIU!!!

Powróciłam myślami do swojego świata. Tu mi jest tak dobrze…. Nie myślę o M.! Wreszcie! Po dwóch dniach zamordyzmu z tą sprawą. Znowu włączyło się coś, co nakazywało coś zrobić, wyzwolić jakieś działanie… Wróciła nadzieja. Ugasiłam… To okropne uczucie, kiedy jedna sprawa potrafi tak zająć myśli, że cały otaczający mnie tu i teraz świat staje się nieważny, małostkowy., bo ja jestem myślami gdzieś indziej. To pobranewstrętny mechanizm. I to ciągłe uczucie napięcia, ze może powinnam coś zrobić… Znowu poczułam ten okropnie ciężki worek za sobą. A wszystko przez mamę, w jej głosie brzmiały pretensje, o to, że ja czegoś nie zrobiłam w tej relacji. Znowu poczułam się „odrzucona”, a to przecież nie prawda. Przez dwa dni chciałam się pozbyć tego balastu. Nie wiedziałam jednak co zrobić. Choć próbowałam się zająć czymś, czy nawet spędzać czas z ukochanym koniem, nie mogłam odegnać tych myśli od siebie. Ktoś mnie odrzucił, mnie, mój świat, moją pasję, a może ja coś powinnam? Wtedy byłoby lepiej, inaczej… Choć wiedziałam, że to totalna bzdura, nie dawało mi to spokoju. Wreszcie dziś po przemyśleniu i ułożeniu sobie w głowie dlaczego tak się dzieje z moim organizmem, znajdując przyczynę postanowiłam zaryzykować i napisałam do Mamy, która byłą zupełnie nieświadoma tego, co we mnie wzbudziła… Zapytałam ją, czy uważa, że powinnam coś zrobić jeszcze? Kiedy odpowiedziałam, że niczego więcej nie zrobię jak na razie, bo młody jest na etapie karuzel i nie zrozumie poważnego potraktowania tematu, jakoś mi ulżyło… Przyznała mi rację. Pomogła mi jakoś myśl, że jesteśmy na różnych etapach i trzeba dać tej relacji spokój. Nie czuję napięcia, wróciłam do swojego świata! Udało mi się też porozmawiać z Mamą całkiem miło i bez pretensji, co było fajnym akcentem w tym dniu. Złość całkowicie minęła.

Pogodziłam się całkowicie ze świadomością, że moje życie i odczuwanie różni się od innych. I to wszystko nie boli tak, jak kiedyś…

Takie miłe zakończenie 🙂

6 myśli w temacie “Wygrałam kolejną walkę ze sobą! ;)

  1. Przed chwilą komentowałam poprzedni wieczór i Twoje myśli, teraz 180 stopni nastąpiło. Obyś się wyrwała całkowicie, by nie powróciły, te niepotrzebne myśli. Obecnie to ja się wyrywam. Co za ironia losu. Po trochu, z każdym kolejnym dniem aż do totalnego końca. Boże daj mi siły hehe Szacun Pani B. 🙂

    Polubienie

    1. Dasz radę! Musisz. Pewien człowiek, którego szanuję, choć różnych dziwnych rzeczy przy nim doświadczałam powiedział mi kiedyś- „Jak nie ty, to kto?” I te słowa pamiętam po dzień dzisiejszy. I rzeczywiście, jest to prawda. Człowiek ten był bowiem zbliżony do mnie i do mojej ówczesnej przyjaciółki w odczuwaniu i odbiorze świata. Z jednej strony tęsknie za jego przemowami, z drugiej lekko cieszę się, że już go nie ma, a może nie jego, tylko problemów, jakie mógł nieść dalszy kontakt z nim. Kiedyś o tym tutaj napiszę. Ha ha, dziękuję 🙂

      Polubienie

  2. Droga Bluesowa Dziewczyno, jak mnie cieszy ten wpis! tak, po prostu wzbudza we mnie radość. Jesteś zwyciężczynią. Udało się normalnie porozmawiać z mamą? Można? Można. ;D A jak ktoś nie podziela Twojej pasji, robi to w sposób niegrzeczny, zwala coś na Ciebie, choć nie ma do tego żadnych podstaw, to niech idzie w … daleko. 😉

    Polubienie

    1. Bardzo się cieszę, że taki akurat odbiór tego wpisu jest u Ciebie 🙂 Co do mamy… długa opowieść. Wyprowadzam naszą relację na inny poziom troszeczkę, ale to złożony proces, który zapoczątkowałam jeszcze przed wyjazdem. Dużo zmian we mnie jest w tym momencie. Myślę, że nie mogłabym z mamą normalnie porozmawiać, gdybym się nie zmieniła… A przynajmniej zmieniła wyraźnie postawę w tej relacji. Dokładnie. Jeśli się komuś nie podoba, to jego problem.

      Polubienie

  3. Ale się tutaj pozmieniało:) Wpadałem wcześniej, czytałem, ale dopiero dzisiaj nastała Wielka Noc Dodawania Komentarzy;) Ty i M. to raczej dwie planety… Sąsiadujecie ze sobą, a może on jest nawet trochę Twoim orbitującym dookoła Ciebie satelitą (albo Ty jego), ale to jednak inne światy. Tak ja to postrzegam na podstawie tych informacji, które wydzielasz na swoim blogu. Myślę, że za kilka lat, gdy już chłopak się dostatecznie wyszaleje i dojrzeje, będziecie mogli złapać wspólny język. Ale Ty wtedy być może będziesz już w punkcie życia, w którym nie będziesz tego wcale potrzebować – co mimo wszystko wydaje mi się dobre, i czego Ci życzę.

    Polubienie

    1. „Wielka Noc Dodawania Komentarzy”-brzmi jak nazwa obrządku, mam nadzieję, że nie wpadły do Ciebie na nockę ogry, czarownice na miotłach, wilkołaki i wiedźmy 😉 Też to już teraz wiem. On ma swój świat i swoje cele, ja też, są to zupełnie inne cele, priorytety, postrzeganie świata. Na razie nie okazuje żadnych emocji, ani trudnych, ani pozytywnych… żadnych, nie wiem więc co jest w jego głowie, ale czy ja chcę to wiedzieć? Nie… W innym przypadku można by to uznać za kolejną toksyczną relację. Wiem też, że kiedy on dojdzie do jakiś swoich własnych wniosków, ja będę już zupełnie gdzie indziej, no cóż, ludzie czasami się mijają. A na razie się oddalam i jakoś tak zwyczajnie czuję spokój.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s