Przemyślenia po ponad roku…

Dziś jest długo wyczekiwany przeze mnie dzień, przyjeżdża M. Jestem jakoś dziwnie spokojna, nie tak go sobie wyobrażałam. Choć gdzieś tam w głębi jest we mnie trochę obaw. Tak, przepraszam, znowu piep** o nim. Mam już pomysł na szereg następnych wpisów, nie będzie o nim. Po prostu, taki czas, wakacyjny, więc i ludzie więcej jeżdżą. Nie wiem, jak się ta sytuacja potoczy, jak się rozwinie, a może się wcale nie rozwinie? Trochę się boję… Odrzucenia. Moje emocje nie są normalne, nie jedna osoba by tym pieprzła, nie zaprzątając sobie nawet głowy, bo i po co? Gówniarzem? Nie ma sensu. Też taka byłam, kiedyś, kiedyś, jak jeszcze miałam Indianera. Choć czasem myślałam wtedy, że nie umiem dać za wygraną, muszę postawić na swoim, nawet, gdyby coś miało skończyć się lada moment. Cóż… jakiś czas temu doszłam do wniosku, że normalną nigdy nie będę, ten świat za bardzo mnie zmienił. A dodatkowo teraz jestem w jakimś dziwnym czasie w moim życiu… Zawsze chodziły po nim jednostki w jakimś stopniu nieprzystosowane, czy to emocjonalnie czy z buntu i wyboru. Obecnie czasami sama siebie nie poznaję, kiedyś umiałam wybrać rzeczy dobre, wartościowe, etycznie poprawne, generalnie dobre z punktu widzenia prostego człowieka, tak mnie wychowywano. Miałam być idealna i nieskazitelna w odczuciu rodziny… O jak bardzo człowiek zmienia się na przestrzeni życia. A może to tylko życie biegnie do przodu, podsuwając nam coraz to inne sytuacje, w których niekiedy nie da się wybrać samego dobra?  Tak w sumie to się zastanawiam dlaczego w ogóle i w jakikolwiek sposób zależy mi na rozmowie z nim? Normalna osoba dawno by odpuściła taką relację, wiem… No coż, jestem inna i choć może wydaje się to bardzo naiwne, potrafię zrezygnować z czegoś, jeśli widzę, że to nie ma sensu. Tylko jakoś ciężko mi tak pochopnie. Może jest jakieś wytłumaczenie? Hm… Poczekam, poobserwuję M., może wtedy będę wiedziała jak do tego wszystkiego podejść. Z drugiej strony tyle razy już się zastanawiałam, analizowałam, a może wystarczy czasem trochę spontaniczności niż analiz? Tak, żeby czuć się dobrze i swobodnie… Nie chcę ani stawiać na swoim, ani do niczego zmuszać, ani też sama od razu odrzucać. Nie wiem nawet, czy kontakt, choćby koleżeński da się jeszcze „naprawić”.  (Podziękowania też dla rodzinki) Choć i tak wiadomo, że nie szuka raczej opiekunki dla siebie czy kolejnej siostry… Ja i tak oficjalnie jestem gdzieś z boku tego wszystkiego… Boję się tego, że dziś znowu skończę dzień płacząc, nie tylko z powodu M. czy jakiejś konkretnej sytuacji… nie chcę tego… Terapeuci życzą mi, żebym nie miała zjazdów… Chciałabym mieć kiedyś taką robotę, żebym mogła życzyć ludziom wszystkiego dobrego, a potem mieć dzień wolny.

Reklamy

12 myśli w temacie “Przemyślenia po ponad roku…

  1. Dla mnie wszystko musi być jasne, od początku do końca. Jest tak – jest tak, nie jest tak – nie jest tak. Szczera rozmowa, na samym wstępie, rozwiewająca wszelkie wątpliwości. Nie potrafiłbym tkwić w takiej relacji. Może już nie te same nerwy co 7 lat temu (pewnie tak), ale i doświadczenie życiowe i ciążący mi, stracony na bezowocne znajomości czas też robią swoje.

    Polubienie

    1. Jeden człowiek by potrafił, inny nie, jeszcze inny całkowicie by się w to zaangażował, a czwarty wyśmiał całą sytuację. Zależy od wielu czynników, środowiska, poglądów, przekonań, doświadczeń życiowych, innych, doświadczonych relacji… Nic chyba na tym świecie nie jest jasne, jednobarwne, poukładane, gdyby tak było ludzie nie mieliby potrzeby logicznego wytłumaczenia pewnych zjawisk. Tym bardziej człowiek- materia „miękka”, śliska, różnoraka, nieidealna…

      Polubienie

  2. Nie chodzi o to, by skreślać ludzi ze swojego życia, czasami opłaca się o nich walczyć i trzeba próbować ratować te więzi, bo przecież one mają znaczenie. Tylko w moim odczuciu, jeśli coś się popsuło to czasem już tego nie da się odbudować i trzeba odpuścić. Mam nadzieję, że ułoży się to jakoś pomiędzy Tobą a M., bo widać jak Ci zależy. Obserwacja i poczekanie jest chyba dobrym pomysłem. 😉 Trzymaj się. 😉

    Polubienie

    1. Jakoś musi się ułożyć, jedziemy razem na wakacje… To będzie szaleństwo. Zarówno psychiczne, jak i co do zabawy, bo różne mamy pomysły, potrafiliśmy się chlapać, bić, itp. Nie wiem, jak to wszystko się skończy…
      Co, do relacji, może czasem proste pytanie, o to, czego on chce, mogłoby dużo powiedzieć? Dziękuję i nawzajem! 😉

      Polubienie

  3. A kto dzisiaj jest normalny? Czasem odnoszę wrażenie, że wszyscy powariowaliśmy. Mam taki charakter, że wszystko muszę od razu wyjaśniać. Nie lubię niejasności, wątpliwości. Nie ma niczego gorszego od niepewności, dlatego zawsze stawiam na tak, albo na nie. Niepewność prowadzi do stresu, nerwic itp. Życzę Ci dużo radości i miłości:)

    Polubienie

    1. Kiedyś chciałam tak żyć, z czasem doszłam do wniosku, ze w obecnym świecie praktycznie tak się nie da. Dziękuję i również życzę wszystkiego dobrego.

      Polubienie

  4. Dzisiaj przeważnie każdego targają takie uczucia, jakie tutaj opisujesz. Szczególnie kobiety w Twoim wieku…Jak tak sobie przypomnę samą siebie i moje koleżanki…Tak, dokładnie tak było i jest nadal, jak u Ciebie. Najgorsza jest właśnie ta destrukcyjna nas relacja. Człowiek chce ją ratować, ale jest bardzo trudno i dość często nie ma możliwości jej uratować. ,,Do tanga trzeba dwojga”…szkoda.
    Życzę Ci miłego dnia…Teraz już mam dzień wolny : )

    P.S. Oby Ci przestało panicznie zależeć, na kimś kto się nie stara. Jak Ty. Życzę Ci zdrowej, wzajemnej, ciepłej i przyjaznej relacji : )

    Polubienie

    1. Widzisz, w słowach, które tutaj napisałam, mogłam wyjść poniekąd na zaślepioną, głupiutką dziewczynkę… Wiem o tym doskonale, jednak myślę, że to nie będzie prawdą, nawet, jeśli w ten sposób pomyśli większość czytelników. Jakiś rok temu znajdowałam się w bardziej destrukcyjnej relacji, w której ktoś chciał zniszczyć mnie psychicznie i potrafiłam z niej zrezygnować, walczyć o siebie, „rzucić” tym wszystkim, w czym było mi źle. Tak, przyznaje, pomogła mi w tym jedna osoba… Właśnie ta, o której jest tutaj wpis. Właśnie nasza relacja była bardzo zdrowa, przyjazna, po prostu bez zarzutu. Aż pewnego dnia z dnia na dzień przestał się odzywać. To było kiedy już wyjechał do domu. Był tam jakiś czas sam, mieliśmy kontakt. Wraz z pojawieniem się u niego w domu Małej- jakby ręką uciął, kontakt się urwał. To trochę dziwne, przynajmniej dla mnie, kiedy ponad miesiąc później, już kiedy nie mieliśmy kontaktu, potrafił wysiąść z auta i biec prosto do mnie, nie patrząc nawet na młodą parę (swojego dziadka i moją mamę). Dziękuję… Poczekam, poobserwuję. Stwierdziłam, że nie będę ani zabiegać, ani odtrącać, po prostu, wezmę temat jak leci- jest, to dobrze, nie ma- trudno, muszę jakoś żyć. I może też zacznę się zachowywać nieobliczalnie, może wtedy sam dojdzie do jakiś wartościowych wniosków… Nie mam już siły na tłumaczenie, wychowywanie na siłę, nie chcę mi się. Z resztą myślę, że to inteligentny chłopak, może coś sam przemyśli, a jeśli nie, no to… nie pozostaje mi nic innego, jak to zostawić… Choć być może nie będzie łatwo. Kolejny raz mam kogoś „stracić”? Akurat historia z M. nie jest „historią mojego życia”… Jest jeszcze jedna, wśród kilku relacji, o wiele dłuższa… Zapraszam do wpisów o Indianerze, jeśli znajdziesz czas…
      Może się jeszcze ułoży… I tak muszę jakoś do tego podejść, bo jedziemy razem na wakacje… Więc jakoś muszę go „znieść”, a on mnie… Może będzie czas, żeby spokojnie pogadać, ale nie tłumaczyć na siłę? Czasami mam ochotę mu wykrzyczeć wręcz, że było mi przykro, że jest mi przykro. Czasem zaś dochodzę do wniosku, że to nie ma sensu, że złość rodzi złość… Nie wiem już co powinnam robić? Powinnam? Złe słowo, nie ma przecież emocji, które się powinno czuć. Po prostu się czuje i tyle… Analizuje, może lepiej to zostawić, poczekać na jego ruch? Czuję się zagubiona. Nie wiem, czy powiedzieć mu, że się zachowywał jak szczeniak, czy nie? A jeśli tak, to w jaki sposób? Chyba ja sama muszę to wiedzieć, czego chcę od tej relacji…

      Polubienie

  5. Hej! 🙂 Myślę, że on wie jak się zachował. On się po prostu boi. I sam musi sobie z tym poradzić. Może mu na Tobie zależeć najbardziej na świcie, ale może nie mieć tyle siły, by pokonać swój własny strach. Życzę Wam, by miał! Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    Polubienie

    1. Też może tak być, wszakże miałam już w życiu styczność z taką osobą…Może w ogóle już teraz, po takim długim czasie nie wiedzieć, jak to poukładać, jak w ogóle zacząć, co zrobić. Tym bardziej, że podobnież na przyjęciu siedział smutny i się nudził, była tam też Mała, która w tym samym momencie pisała do mnie… Więc nie wierzę, żeby koleś był tak niezaradny, żeby tego nie widzieć i nie przypomnieć sobie (faceci działają w większości jednotorowo) . No, chyba, że nie wie, że mała pisała do mnie, ale w to wątpię. Wiec albo się boi zacząć rozmowę, albo ma to gdzieś już teraz…
      A w sumie, po co ja dochodzę sedna całej tej sytuacji… Niech przyjdzie i powie o co mu chodzi…
      Dziękuję. Będę chciała jednak coś z tym zrobić, nie chce tego zostawiać takiego niedokończonego, to męczy…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s