Znaleźć to, w co będę mogła uwierzyć!

Szykuje się kolejna trudna noc, kolejny bezsenny czas i kolejna przestrzeń wypełniona myślami. Jednak pośród tych myśli, szeregu nieusystematyzowanych emocji, pytań i zastanowień zaczynam powoli wiedzieć czego tak naprawdę szukałam przez te wszystkie lata, gdy było mi ciężko i szukam nadal… Powoli zaczynam się odnajdywać na tej ścieżce wiecznych poszukiwań. Teraz, kiedy zostałam sama, całkiem sama. Kiedy mentalnie nie znajduję nikogo, kto mógłby mnie zrozumieć, moja matka znalazła swoje wielkie szczęście, nagrodę życia i choć niby okazuje jakieś chęci kontaktu ze mną, to jednak zmieniła się i ma zupełnie inne podejście do życia, a w sumie może to ja się zmieniłam…? Nie potrafię jej zrozumieć, ale zostawiłam to. Ją i ludzi, którzy mają swój świat i którego ja nie jestem w stanie zrozumieć, a oni mojego… Chomiczkowa się wyprowadziła, obecnie nie mam kontaktu z nikim ze znajomych, wszystko się jakoś urwało… Zostałam sama… pozostał mi jedynie mój zwierzak, jak kowbojowi przebywającemu na pustym stepie. Ale to właśnie w takim stanie zaczynam rozumieć czego szukam. Własnej filozofii życia! Siebie i… czegoś w co mogłabym uwierzyć! Tak bezgranicznie, nie pytając o nic, po prostu uwierzyć. Do tej pory patrzyłam na innych ludzi, może zbyt często się porównywałam? Może zbyt dużo od nich wtopiłam w siebie, w swoje myślenie? Choć zawsze byłam jednostką dość oryginalną, to jednak matka miała na mnie duży wpływ. Teraz, kiedy mniej z nią przebywam jakoś instynktownie zaczynam oddalać się od jej schematów… Myślę, że w tym jest coś z DDA. Plan działania co do M. częściowo opracowany, nie dawało mi to spokoju… widocznie czegoś innego od siebie oczekiwałam w tej sprawie. Chciałabym mu tyle rzeczy opowiedzieć i… może opowiem, a przynajmniej jakoś dam mu znać, że emocje są dla mnie ważne, może to przyciągnie go na dłuższy czas w moje strony, a wtedy porozmawiamy… ale nic na siłę, nie zamierzam nikogo zmuszać, myślę jednak, że raczej zmuszać go nie będę musiała 🙂 Nie wiem, co będzie, myślę, że spróbuję to jakoś poukładać, to w końcu moje życie! I nie mogę pozwolić, żeby ktoś robił z nim co mu się podoba… A sama na razie jestem pomieszaniem z poplątaniem. Czuję od dłuższego już czasu, że mam wiele twarzy, wiele myśli, wiele sposobów myślenia. Zupełnie różnych. Raz sentymentalnych, raz twardo stąpam po ziemi… To długo już trwa… Ale w sumie, czy muszę się określać? Chyba nie, ważne, żeby być sobą! I jeśli to jest na prawdę moje, to jest to fajne i dobre!

Reklamy

10 myśli w temacie “Znaleźć to, w co będę mogła uwierzyć!

  1. Zwierzaki to jednak zwierzaki- nigdy cię nie opuszczą, są szczere, oddane, a przede wszystkim nie są zepsute przez cywilizację XXI wieku. Moją uwagę zwróciło wspomnienie o DDA- sama mam objawy tego symptomu i wiem, że czasami jest naprawdę ciężko. U mnie w znacznej mierze spowodowane jest nadopiekuńczością mojej matki i chęcią odizolowania mnie od świata, życia, decydowanie za mnie. Widząc po sobie mogę ci powiedzieć, że musisz odnaleźć siebie, zastanowić się nad tym co dla ciebie ważne,a co mniej ważne, co chciałabyś zatrzymać, a co zmienić. Wszystko przyjdzie z czasem, potrzeba cierpliwości i wytrwałości! 😀 Pozdrawiam!

    Polubienie

    1. Nadopiekuńczość to syndrom bardziej z zespołu DDDR- dorosłe dziecko dysfunkcyjnej rodziny. Bo DDA jest wtedy jeśli Twój rodzic ma bądź miał spore problemy z alkoholem. Ale nadopiekuńczość też pozwala zabrać część Twojego życia, Twoich decyzji i wyborów, hamuje własny rozwój, choć chroni przed błędami. Jednak jak ktoś ma się nauczyć dobrze w życiu wybierać, jeśli nie popełni kilku błędów? 🙂 Pozdrawiam serdecznie! 🙂

      Polubienie

  2. ,,To w końcu moje życie! I nie mogę pozwolić, żeby ktoś robił z nim co mu się podoba…” – to zabrzmiało silnie. ,,Ważne, żeby być sobą! I jeśli to jest na prawdę moje, to jest to fajne i dobre!” – a to zabrzmiało naprawdę ekstra! ;D
    Mówi się, że każdy w coś wierzy, nawet jeśli twierdzi, że nie wierzy. Trochę to pokręcone, ale chyba rzeczywiście tak jest, taka wiara ,,w nic” to też wiara. Porównywanie się z innymi unieszczęśliwia. Swoją drogą też to robiłam, bo to chyba nie jest do uniknięcia. Zresztą, może nadal mi się zdarza to robić. Twoja mama Cię nie rozumiała, ze swoją miałam podobnie, przez długi czas się kłóciłyśmy. W końcu przestałam od niej oczekiwać, że zrozumie.
    Myślę, że czasem trzeba się odciąć. To przynosi ulgę, człowiek nie oczekuje, ale żyje.

    Polubienie

  3. Czym dłużej żyję, tym częściej uświadamiam sobie, że trudno oczekiwać od innych zrozumienia tego, co dzieje się we mnie. Każdy z nas jest inny, każdy inaczej przeżywa nawet te same historie, a to jak widzimy daną sprawę w dużej mierze zależy od tego, na jakiej drodze naszego życia jesteśmy, w jakim punkcie. Dlatego przyjęłam, że najlepsze jest godzenie się z nieuniknionym, puszczaniem wolno tego, co mi nie służy i cieszeniem się z tego, co jest, co mam. Pozdrawiam słonecznie:)

    Polubienie

    1. Dokładnie! Świat i ludzie nigdy nie są i nie będą tacy jak my sami, trzeba ich zaakceptować z tymi ich, innymi historiami, emocjami względem jednej, podobnej rzeczy czy sprawy. Akceptacja- niby takie proste, a tak trudne do zrobienia… Pozdrawiam!

      Polubienie

  4. Hej! Też kiedyś zostałam zupełnie sama. Też z nikim nie mogłam się porozumieć, nadawaliśmy na innych falach. Też został mi tylko zwierzak. A potem i on odszedł.
    I było totalne dno. A jeszcze potem się od tego dna odbiłam. Sama!
    I długo wypływałam. Dopiero teraz czuję, że jestem na powierzchni, choć co chwilę tak mi się wydawało, że już, już!
    Za to coś się się we mnie odmieniło. Jestem inna dla siebie samej. Zmieniła się moja pozycja siebie samej w mojej głowie. Bardziej, inaczej siebie kocham, cenię. Jestem dla siebie najważniejsza i wierzę sobie. Przekonałam sama siebie, że mogę. Jestem sprawdzona! Życie mnie sprawdziło i mogę sobie ufać. Reszta, to tylko efekt tego mojego wewnętrznego przekonania, odzwierciedla je. I wszystko się układa, nie bez mojego udziału. Zmienił się poziom mojej świadomości :). Pozdrawiam Cię serdecznie! Słonecznej i szerokiej drogi życzę! 🙂 Byle do przodu! 🙂

    Polubienie

    1. Myślę, że jednemu pomaga jedna rzecz, innemu coś innego, ważne, żeby znaleźć taką rzecz, aby działała, z czym na razie u mnie ciężko, bo na wszystko znajdę racjonalny argument, poparcie, wytłumaczenie… Ale gratuluję Ci wyjścia z tego marazmu, zaufania sobie samej, co pewnie rodzi spokój wewnętrzny 🙂 To piękne uczucie 🙂

      Polubienie

  5. Takie okresy w życiu to dobra okazja, żeby zbliżyć się do samego siebie, ”zakumplować” się ze sobą. Gdy pokój przypomina bezludną wyspę lub pustelnię, i nic nie rozprasza. Cisza jest bardzo żyzna, i daje obfite plony.

    Polubienie

    1. Tak, zgodzę się, jeśli oprócz pustego pokoju, który jest bezludną wyspą wie się, w którym kierunku mają płynąć nasze myśli, na oceanie emocji… 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s