„Tak, tak… ten w lustrze to niestety ja…tak, tak, ten saaaam…”

Żeby pisać dobrego bloga trzeba coś przeżyć! A ja? Co ja kurwa przeżyłam? Jestem na etapie, kiedy każda laska próbuje ułożyć swoje relacje z jakimś facetem. Przynajmniej u nas, bo nie wiem, jak gdzie indziej. Nie piszę o dzieciach, o rodzinie, śmiesznych przypadkach, o konkretach…

Próbuje poskromić emocje, nie za bardzo mi to wychodzi, bo dzisiaj chce wybuchnąć, tak, po prostu chcę.

Ja cały czas tylko Matka, rodzina, choroby, obowiązki, wartości, pasja, idee i… oni…

A….. nie chcę o tym gadać, może innym razem.

Być może marnuję pamięć tego bloga, nie wiem. Ale… ja kuźwa jestem inna! Inna i tego nie zmienię, nic nie poradzę, tak jest. Kolejny raz próbuję spojrzeć na stosy papierów leżące na stole, stosy zapisków i liter, próbuję przynajmniej przeczytać. Czytam, czytam i… Boże… Nie mogę się skupić. Za dużo myśli, za dużo chwil w mojej głowie. O niektórych nikt nie wie. Może tak jest lepiej. Świat mnie nie pozna….

Ja? Kto to? Ja czy odbicie? Jednak ciągle nie znikam, czasem tylko wyrywam się z rzeczywistości…

Jestem inna, świat mnie przygarnie?

Kolejne zaskoczenie nikczemnością ludzi wokół…

Kolejny raz przekonuję się, że ludzie są zachłanni, podli i wypaczają swoje wartości… I to jeszcze osoba mi bliska z osobą mi dobrze nie poznaną… Jestem zła.

Nie wiem, jak tak można… nie rozumiem.

Dobrze, że dla mnie większe znaczenia ma światopogląd i osobowość drugiego człowieka…
A potem, było już tylko:
-Wiem, nie pójdę już więcej do niego*.
Moje spojrzenie na jej twarz
– Patrzysz na mnie, jak na debila…
Wciąż patrzę w ciszy.
– Chodź… -odpowiadam.

*-osoba o której wspominam na początku to nie ta sama osoba, która pojawia się w dialogu.